LinkedIn – świat magicznego myślenia

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

 

Czy LinkedIn jest największą platformą tylko dla profesjonalistów, czy również dla prawdziwych malarzy-amatorów, malarzy tzw. stylu naiwnego?

Chcesz zanurzyć się w świat Pipi Langstrumpf, chcesz namalować sobie i innym taki świat, jaki Ci się podoba, wejdź na LinkedIn i bierz się do dzieła.

Chcesz zanurzyć się w świat, w którym przestaje funkcjonować zależność typu przyczyna – skutek, świat magicznego myślenia (Kurt Andersen) wejdź na LinkedIn i pływaj w absurdzie.

Zjawiska mają swoje przyczyny. Malowane zjawiska znają tylko skutek. Przyczyny przestają być istotne. Jeżeli twierdzi się, że jest tak, bo jest tak, ale nie dopuszcza się pytania, dlaczego, to wtedy wkracza się całkiem po prostu w świat infantylizmu.

Dlaczego jest na tej platformie możliwe opublikowanie wyników absurdalnego badania, absurdalnego, bo nie spełniającego ani jednego warunku jego ważności z punktu widzenia nauk o badaniach opinii, ale już nie jest możliwe utrzymanie się publikacji krytycznego spojrzenia na to badanie, bo całkiem po prostu, zostaje ono wymazane (skasowane), przez tego, komu ta opinia nie przypadła do gustu?

Dlaczego obszerne, bo uargumentowane ustosunkowanie się do czyjejś wypowiedzi, jednakże nie pasujące do wizji malarza-amatora, może podlegać tej samej procedurze kasacji?

Oczywiście, że można wspierać malowanie świata przez jednostki, który opiera się na naiwności i iluzji. Tylko, czemu ma to służyć? Grupowej terapii zajęciowej? Bo, ani żaden prawdziwy profesjonalista nie uwierzy w ten świat, ani żaden prawdziwy headhunter nie uwierzy w malowany profil potencjalnego kandydata.

Jaki jest tego skutek? Większość tych, którzy myślą, milczy, a tych, którzy nie myślą, maluje dalej. I tak nakręca się „destruktywna dynamika digitalnego dyssensu” (Lobo, Der Spiegel).

Dlaczego destruktywna? Lobo pisze dalej, że w ten sposób dochodzi do zaburzenia w budowaniu społecznego poczucia „my“, które potrzebuje jako bazy, pewnej zgody zasadniczej, fundamentu bezdyskusyjnych faktów, fundamentu, na którym da się sensownie dyskutować.

Eliminowanie faktów, które nie pasują gładko do własnego świata wyobrażeń, to nic innego, jak budowanie rzeczywistości równoległej.