Psy Pawłowa, czy psychopaci – jak zarządy stały się zakonem zagubionych odkupicieli firm

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

 

Ten tekst zrozumie prawdopodobnie tylko 1‰ prezesów i menedżerów.

Główne przyczyny mogą być tylko dwie:

  1. Nie mogą zrozumieć – atawizm konstrukcji mediów społecznościowych – klikanie, dotykanie, tanie uznanie, doprowadza do ruiny ludzkiego myślenia. Robi z myślącego człowieka, psa Pawłowa.
  2. Nie chcą zrozumieć – psychopatia.

Pełzająco, ale pomimo tego, zastraszająco szybko nastąpiło w koncernach przejście od wielopłaszczyznowej analizy występujących zjawisk, do jednowymiarowego, a przez to wysoce fałszywego wyciągania, niestety pochopnych, a przez to, błędnych wniosków – nagle prezes/menedżer potrafił zrozumieć tylko związki liniowe, typu jeżeli A to B, a jeżeli B, to C, a jeżeli C, to D, itd.

I jeszcze szybciej, bo już w ponaddźwiękowej prędkości, te powyższe, już naprawdę prymitywne związki liniowe, zawierające więcej niż dwa elementy, przestały być przez śmietankę zarządzania nie tylko rozumiane, ale i w ogóle dostrzegane.

Jednowymiarowość myślenia jest już sama w sobie tragedią, ale ta tragedia przeistoczyła się niewyobrażalnie szybko w kompletną katastrofę.

Jak codziennie niszczy się potencjał własnego mózgu poprzez własne lenistwo myślowe.

Obecnie, na tym poziomie zarządzania, rozumie się zależności tylko i wyłącznie typu, jeżeli A, to B.

Ten model, to jest już PIES PAWŁOWA.

Jeżeli ktoś jeszcze wie, co to oznacza.

Jest to kompletnie atawistyczna reakcja.

Tak reaguje się, gdy rzeczywistość całkowicie przerasta intelektualne kompetencje danego człowieka.

Jako ratunek w zarządzaniu niesamowitym nieładem, jako złoty środek, postrzega się, manuale, instrukcje działania, które mają swój sens w miarę poukładanym świecie, ale nie w tym zwariowanym i skomplikowanym. Manuale, myśli się, wszystko uporządkują. To tak, jakby ktoś wierzył w to, że rozwiązywanie krzyżówek podnosi stopień inteligencji i ćwiczy pamięć.

Stąd miliony spotkań w firmach, które mają na celu zmianę tego jednego manuala na drugi, trzeci, piąty i tysięczny.

Stąd ta praca Syzyfa.

Bo…

Manuale jeszcze bardziej ten syf komplikują.

I tak zawsze będzie, jeżeli będzie się szło drogą na skróty.

Jeżeli niewygodne, z jakichkolwiek powodów by to nie było, myślenie, będzie się próbowało zastępować, standardem – manualem – procedurą.

Standardem, który w skomplikowanym świecie, już z własnej natury, nie ma szans na nawet minimalny sukces.

Dlaczego, pomimo tego, zarządzający upierają się przy  rozwiązaniu, które w tak oczywisty sposób prowadzi donikąd?

I tu wracamy do początku.

Wszelkie platformy społecznościowe i to bez wyjątku, na których menedżerowie wprost szaleją, poszukując uznania w różnorodnych comunites, zbudowane są na zasadzie PSA PAWŁOWA – zachowanie – nagroda. I tak ci w prawdziwym sensie znaczenia słowa – zidiociali, zatawizowani menedżerowie zarządzają firmami, jednocześnie myśląc, że jeżeli sami wpadli w system Azora i to ich kręci, to i będzie tę całą  hołotę,  której przywodzą, również  kręciło.

Kompleksowość otaczającego nas świata wzrosła w ostatnich, przynajmniej dziesięciu latach kilkunastokrotnie. Jednocześnie nakłady, tak finansowe, jak i systemowe, tzn. ile wydaje się na pozyskanie,  jakiej jakości wiedzy i umiejętności spadły i to w stopniu oszałamiającym.

Mieczem wojujesz, od miecza giniesz.

W tym przypadku, niewiedzą wojujesz,  od własnej niewiedzy giniesz.

I dobrze!

Bo tak dalej ten świat nie może już (nie)funkcjonować.

 

PS Powyższe stwierdzenia, wyjaśniające tak zastraszające tempo zatawizowania zarządzania, co oznacza, nawet zwierzęta by tak między sobą nie postępowały, nie bazują na przypuszczeniach autora, lecz na wnioskach wyciągniętych z setek przeanalizowanych przez niego i jego współpracowników badań naukowych, tych z prawdziwego zdarzenia.

Z tego wynika, że w wielu sytuacjach, niektóre zwierzęta są obecnie mądrzejsze niż niektórzy prezesi, czy menedżerowie, bo nie bazują tylko na nagrodach, dla kogokolwiek by one nie były, bo reagują bardziej przemyślanie, bardziej strategicznie.

No chyba że w grę wchodzi druga możliwość – psychopatia. Wtedy, osoby zarządzające, posiadające odpowiednie cechy, mają jak najbardziej strategię, ale niestety tylko własnego sukcesu.

Menedżerowie z taką bazą osobowościową byli szczególnie chętnie zatrudniani w ostatnich latach.

Dzisiaj, w ratowaniu tego, co jeszcze jest do uratowania, pomoże tylko konsekwentne usuwanie takich osobowości ze stanowisk, za co się już w niektórych koncernach wzięto, pod naciskiem głównych inwestorów.

Ty, nie masz na nic wpływu?

Wydrukuj tekst i porozrzucaj go w firmie.

Zobaczysz, ile się zmieni.