Obojętnie co, byle nie to, co teraz…

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Coraz więcej ludzi mówi poprzez swoje wybory „obojętnie co, byle nie to, co teraz”.

Gada głupoty? Zachowuje się jak dziecko? Jest niepoprawny i nie potrafi powściągnąć języka? To nic, ale jest przynajmniej szczery.

Mija się z faktami? A kto decyduje o tym, co jest faktem? Czy mamy ulegać tyranii poprawności faktualnej służącej określonym środowiskom?

Autorytety, poważne instytucje, gremia ekspertów, agencje ratingowe, komisje, to wszystko jest przez kogoś sterowane, a stary establishment korzysta na ich opiniach.

Świat nie może iść dłużej w tym kierunku. Kiedyś było lepiej. Kapitalizm się skończył. Chcemy znowu być wielcy. Liberalna demokracja się wypaliła i jest tylko atrapą. Tak dalej być nie może!

 

To jest bunt.

Co zabolało tak duże rzesze ludzi na całym świecie?

Geopolityka, czy codzienne życie?

Raczej to drugie.

Co najbardziej wpływa na codzienne życie?

Praca.

Co zmieniło się najbardziej w pracy?

Liczysz się mniej niż wyniki; jesteś tu dopóki nam się to opłaca; jesteś głównie kosztem; nie myśl, tylko realizuj procedury; zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza itd.

A to i tak mogą odczuć ci szczęśliwcy, którzy się załapali do kurczącego się świata pracy.

 

Czy twoja firma jest jednym ze sprawców coraz niższego poczucia bezpieczeństwa i coraz wyższego poczucia bezradności ludzi?

Pewnie tak.

Czy może coś zrobić żeby było inaczej?

Od odpowiedzi na to pytanie zależą nastroje pracowników, potem ich postawy polityczne, następnie losy społeczeństw a ostatecznie przyszłość lub destrukcja samej firmy.

Firmy mogą tworzyć wkurzonych ekstremistów lub stabilną klasę średnią.

Na razie najwyraźniej idą w tym pierwszym kierunku.

Może się wydawać, że nie ma już co walczyć i wszystko przegrane.

Jednak dostatecznie duża liczba małych działań w najbliższym otoczeniu – w firmach – daje szanse na narodzenie się czegoś nowego.