d
c

2 komentarze

  1. PatrycjaPS
    25 lipca 2011 @ 19:10

    Nie daje mi spokoju to stwierdzenie: ,,Zdaniem Stephena Hainesa, szefa brytyjskiego Facebooka już wkrótce tradycyjne strony internetowe firm stracą rację bytu, a zastąpić je mają profile na tym największym portalu społecznościowym”.
    Na co dzień działam w branży B2B, informatyka i media nie są mi obce, ale przyznam szczerze, że nie mam żadnych potrzeb osobistych i zawodowych potrzeb w szperaniu na “fejsie”. A już w czasie wolnym – Panie odpuść! 🙂
    Śledzę jednak media i literaturę i czuję, że powinnam się przekonać. W tym celu od pewnego czasu pytam też rodzinę, znajomych i klientów o ich doświadczenia w tym zakresie. I oczywiście nie jest to badanie, które ma jakiekolwiek znamiona statystyczne. Nie zgadniecie, kto najczęściej zagląda na facebooka: moi rodzinni emeryci a później młodzież – w tej właśnie kolejności. Moi klienci, zarządzający i finansiści firm – nie tam szukają informacji i kontaktów biznesowych. Świat się zmienia, ale chyba nie tak szybko jak chcieliby komunikatorzy. Dajmy światu dojrzeć do social media lub do ich odrzucenia. 🙂
    Wydaje mi się, że fejsowe wpadki będą tak częste jak długo będzie to dodatkowe/obce/zewnętrzne a nie podstawowe źródło informacji o firmie/produkcie/osobie. Fejs nie może być oddany w outsourcing, do agencji która będzie wymyślać i forsować nowe wpisy. To musi być osobisty kanał komunikacji firmy, inaczej nie jest wiarygodny. W tej komunikacji firma też musi dojrzeć do utrzymywania kanału informacji, którym nie zarządza, do którego dostarcza część informacji i musi przyjąć ich odbiór – jaki by nie był. Dojrzałość wymaga czasu. Dojrzewa nadawca i odbiorca 🙂

    Reply

    • Joanna Stępień
      25 lipca 2011 @ 19:51

      Odnośnie użytkowników FB – tym bardziej w sektorze B2B mało prawdopodobne wydaje mi się prowadzenie fanpage’a firmy z powodzeniem (co w tym przypadku równa się budowaniu społeczności obecnych i potencjalnych klientów). Na dzikim pędzie do “bycia na fejsie” korzystają przede wszystkim wyrastające jak grzyby po deszczu agencje social media, których głównym pomysłem na przyciągnięcie fanów jest zorganizowanie konkursów, w których wygrywają Ci, którzy zaproszą wszystkich znajomych i zaspamowanie skrzynek tym nielicznym, którzy “zalajkowali” daną stronę. Na dłuższą metę może to prowadzić do ogólnego zniechęcenia wobec tego medium.
      Do wszystkiego trzeba podchodzić rozsądnie – przy wybieraniu takiego a nie innego kanału komunikacji firmy warto zastanowić się “po co nam to”? Jeśli wiemy po co, wiemy, co nam to da, oraz chcemy komunikować się właśnie osobiście z odbiorcami i budować z nimi relacje, to czemu nie? 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *