Liczą się spełnione obietnice

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W grudniu 2011 roku serwis Glassdoor.com opublikował, jak co roku, ranking najdziwniejszych pytań rekrutacyjnych. W ubiegłorocznym zestawieniu znalazły się między innymi pytania zadane kandydatom chcącym podjąć pracę w takich firmach jak Google, HP, Amazon, czy Ernst & Young.

I tak, kandydata na stanowisko menedżera ds. kontaktów z klientami do firmy Google zapytano: „Ilu ludzi korzysta z Facebooka w San Francisco o 14.30 w piątek?”, programistę chcącego pracować dla Amazon.com zapytano „Jak zapobiegłbyś głodowi na świecie?”, firma Hewlett-Packard szukała najlepszej odpowiedzi na pytanie „Jeśli Niemcy byliby najwyższymi ludźmi na świecie, jakbyś to udowodnił?”, a na pytanie „Czy życie Cię fascynuje?” musieli odpowiedzieć sobie przyszli analitycy finansowi firmy Ernst & Young.

Swoimi pytaniami przyszli pracodawcy sprawdzają oczywiście, czy potencjalny kandydat na pracownika będzie w stanie w zróżnicowanym środowisku pracy rozwijać u siebie kreatywność i inwencję do śmiałych i odważnych działań i czy w życiu kieruje się podobnymi wartościami jak firma, w której chce pracować i w końcu, czy pasuje do ich firmy? – Korporacje wzmożenie poszukują osób, które będą współgrać z marką firmy i które będą jej nośnikami, tak aby była ona rozpoznawalna nie tylko za pośrednictwem produktów, czy kampanii reklamowych, ale też za pośrednictwem pracowników.Nie jest to nowa idea, ale w ostatnich latach raczej zapomniana lub bardzo zaniedbana, nawet w usługach, w których markę firmy klienci rewidują właśnie poprzez bezpośredni kontakt z jej pracownikami.

Ale także potencjalni najlepsi pracownicy zaczynają coraz częściej poszukiwać czegoś więcej u swoich przyszłych pracodawców – chcą pracować w firmach, które są nie tylko znane, czy dobrze płacą ale posiadają również solidne zasady i istotne społecznie misje.

Dlatego tak ważne jest by to, co firma przedstawia na zewnątrz jako swoją markę, a w związku z tym jakiego typu odpowiedzi oczekuje na pytania rekrutacyjne od kandydatów do pracy, zgadzało się z tym, co rzeczywiście „żyje i ma się dobrze” wewnątrz firmy.