Jak nie zawalić kompletnie własnej kariery menedżerskiej? Miniszkolenie

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

„Według ostatnich danych Eurostatu (za rok 2016) jedynie 24,7 proc. osób dorosłych (25-64 lata) uczestniczyło w ostatnich 12 miesiącach w jakimkolwiek procesie edukacji (formalnej lub nieformalnej). Tylko trzy kraje UE – Bułgaria, Grecja i Rumunia – uzyskują gorszy od nas rezultat. Średnia w Unii przekracza 40 proc., w Czechach jest to 46 proc., w Niemczech 52 proc., a liderzy we Wspólnocie – Austria, Holandia, Szwecja – osiągają wyniki w przedziale 60-70 proc.”
„Jak w Polsce marnotrawiony jest kapitał ludzki” Forsal.pl 10 grudnia 2017

Powyższą sytuację tak świetnie, jak smutno obrazuje dialog, który miał miejsce kilka dni temu na LinkedIn:

Młody człowiek (X) opisuje swoje problemy ze znalezieniem pracy. Na to odpowiada mu radząc, Chief Digital Officer (CDO) z dużej międzynarodowej firmy Y. Następnie, do dyskusji dołącza autor niniejszego wpisu (BD).

Poniżej, mają Państwo możliwość zapoznania się najpierw z oryginałem polemiki, bez komentarza (Wersja I), a następnie znajdą Państwo ten sam tekst (Wersja II), ale już z moim komentarzem, jaki zaoferowałbym menedżerom prowadząc szkolenie.

Od Państwa zależy, od której wersji Państwo zaczną.

Wersja I

X: Jestem przedstawicielem tzw. ,,młodszego pokolenia Y”. Nieraz spotkałem się ze stwierdzeniami, że nie zatrudnimy Pana, bo nie jest Pan wystarczająco zmotywowany do podjęcia pracy u nas, albo posiada Pan narcystyczne podejście (cokolwiek to znaczy) – musi się Pan zmienić! W sumie nie wiem, czy można się z tym zgodzić, ale warto spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby urodzonej po 1990 roku, która została wychowana w zupełnie innych realiach. Często na rozmowach pada pytanie o krótki okres zatrudnienia w firmie X, ale już prawie nikt nie chce zrozumieć dlaczego nie pracuję w tej lub innej firmie. Wiele osób z mojego otoczenia nie rozumie podjętych przeze mnie decyzji zawodowych. Każdemu zależy przecież na tym, żeby m.in. pracować w dobrej atmosferze nad ciekawymi projektami i w pełni rozumieć ich cele i założenia, być wysłuchanym i traktowanym po partnersku, a także mieć poczucie, że wykonywana praca ma sens. Wciąż szukam miejsca, w którym będę mógł się realizować i działać w zgodzie z celami firmy i moimi. To, że potrzebuję wiedzieć m.in. dlaczego mam wykonać dane zadanie i jakie korzyści może przynieść firmie, jakie są moje mocne strony i obszary do poprawy – nie powinny napotykać na opór lub brak zrozumienia, ale niestety napotykają…
BD: Panie X, przeczytałem do tej pory kilkanaście tysięcy aplikacji, prowadziłem kilkadziesiąt DC i nie widzę w Pana wypowiedzi ani jednego słowa pozwalającego na wyciąganie tak daleko idących (negatywnych) wniosków przez co poniektórych komentatorów. Jeśli chodzi o narcyzm, to niedawno ukazał się w niemieckiej prasie wielki artykuł, który wykazuje naukowo, jak przez wielu i często jest to pojęcie błędnie używane. Rezolutnie pisze Pan, jakie deklaracje firm się ni zgadzały, jasno określa Pan swoje normalne ludzkie potrzeby wobec pracy, a tu nagle tylu namawia Pana do dopasowania się do systemu kłamstwa i obłudy, bo niby inaczej nie idzie, a dopiero później można zmieniać. Efekty tych niby „możliwości” można dzisiaj zwiedzać w prawie każdej firmie – zastój rozwojowy, albo / i kompletna regresja tak u menedżerów, jak i u pracowników.
CDO: Panie X Jeżeli oczekuje Pan uzasadnienia do wykonania każdego zadania to nie tędy droga. Powinien Pan mieć opis stanowiska, zakres obowiązków, a na pytanie czy wpisuje się Pan w misję i wizję danej firmy to trzeba sobie samemu odpowiedzieć w trakcie rozmowy rekrutacyjne. Jeżeli natomiast nie pasuje Panu schemat pracy najemnej i wykonywania czyichś poleceń to przecież można własny biznes założyć zamiast wylewać żale na IN. Sam będzie Pan sobie sterem żeglarzem okrętem.
X: Miałem opis i zakres stanowiska, ale nie podpisałem go ze względu na to, że nie miał nic wspólnego z zajmowanym stanowiskiem 🙂 Misja i wizja firmy – to są raczej wymysły tworzone na potrzeby wizerunkowe. Często to są puste słowa, które nie wiele wnoszą do danej organizacji, ba nawet pracownicy ich nie znają, a nawet nie brali udziału w ich tworzeniu…
CDO: Skoro Pan nie podpisał zakresu a misję i wizję firmy uważa Pan za coś „niepoważnego” to ma Pan de facto odpowiedź na źródło swojego problemu. Najwyraźniej pracodawca potraktował Pana tak samo poważnie jak Pan ich wizję. Pana wiek nie ma tu nic do rzeczy. Lepiej Panu będzie „na swoim” a przy okazji niechybnie Pan spokornieje 🙂 Powodzenia w zbieraniu doświadczeń życiowych!
X: Ale jak można podpisać zakres obowiązków nieadekwatny do zajmowanego stanowiska pracy? 🙂
BD: A w której to firmie dzisiaj, wizja i misja mają cokolwiek wspólnego z prawdą? W Firmie Y? O bardzo przepraszam, ale właśnie mi się wąsy odkleiły.
CDO: Skoro dla Pana BD to frazesy to proszę bardzo. Ja Pańskiego podejścia do biznesu nie oceniam wiec proszę mnie pozwolić pracować po swojemu. W firmach którymi ja zarządzam to nie są puste słowa. Dlatego one działy tak jak działały i klienci widzieli znaczenie tych deklaracji na codzień. Właśnie brak takich podstaw powoduje że gross firm działa od jednej restrukturyzacji do drugiej bez jasnego celu. Ale to tylko moje prywatne zdanie. A propos Firmy Y to tak się składa że ma bardzo konkretnie zdefiniowane „customer promiss” bo tak się to dziś ładnie nazywa.
BD: Czy byłby Pan w takim razie tak miły i podzielił się np. trzema osiągnięciami w swojej funkcji, z których Pan jest szczególnie dumny i które jednocześnie przez to pokazują Pana firmę, jako tę idącą z duchem czasu digitalizacji i równie jednocześnie przez to pokazują, że Firma Y, to prawdziwy pracodawca dla prawdziwych talentów?
CDO: Drogi Panie. Nie nie byłbym miły. Nie potrzebuje się publicznie dowartościowywać. W kwestii płatnego konsultingu proszę o kontakt mailowy. Firma Y to dobry pracodawca choć pewnie nie jest wolny od wad bo przecież ideałów nie ma. Firma rekrutuje bo bardzo szybko rośnie nasz biznes w Polsce i każdy utalentowany kandydat jest mile widziany ale niech każdy przekona się sam ja więcej zachwalać nie będę. Tych których mój pracodawca interesuje zapraszam na nasze strony internetowe.
BD: Odpowiada Pan kompletnie nie na temat. Poprzez relację o własnych sukcesach mógłby uwiarygodnić Pan przekaz firmy, która w odsłonie internetowej wypisuje to, co i inne wypisują, no ale Pan nie chce. Jeżeli Pana komentarz ma stanowić dowód na efektywność programów rozwojowych w Firmie Y, to….. powodzenia bardzo w życiu osobistym i w pracy zawodowej.
CDO: Drogi Panie Niech i tak będzie że nie na temat odpowiadam. Pana ból głowy nie mój. A o digitalizacji może pan sobie w prasie poczytać jak pana ten temat ciekawi.
BD: Pan, niestety, reaguje jak większość dzisiejszych menedżerów, którzy nie radzą sobie z odpowiedzią na płaszczyźnie rzeczowej, jak dziecko, bo się Pan zaraz obraża, czyli całkiem po prostu, infantylnie. Radzi Pan młodemu człowiekowi ewidentnie w złym kierunku, a zapytany o dowody skuteczności Pańskiej obranej drogi i automatycznie rezultującego z niej szczęścia w Firmie Y, odmawia ich Pan. Czyżby miały one wagę tajemnicy państwowej?
BD: I, czy Pan rzeczywiście z podobnym sposobem polemiki prowadzi Firmę Y w erę digitalizacji? To by mnie strasznie ciekawiło, bo już w wiarygodne, konkretne dowody Pana skuteczności, o które wcześniej pytałem, kompletnie nie uwierzę.
CDO: Drogi Panie. Jak mam napisać żeby dotrzeć z wiadomością że polemiką z Panem nie jestem zainteresowany. Na temat mojego pracodawcy ani zachodzących u nas procesów i wdrożeń rozwiązań cyfrowych rozpisywać się nie zamierzam. Również Pańska opinia na temat mojej osoby nie ma dla mnie znaczenia. Odpowiedziałem panu X z intencją pozytywną. Pan się przyczepił jak rzep do psiego ogona i cóż mam począć skoro nie mam potrzeby i chęci odpowiadać już na kolejne zaczepki. Świątecznie pana żegnam niniejszym, i dużo zdrowia życzę!
BD: Brak orientacji jest też pewną orientacją. -:) Zadziwiające jest, że Pan kompletnie nie rozumie, co się do Pana pisze. Nieświadomie potwierdza Pan jednak moje przypuszczenia – transformację rozumie Pan tylko jako rozwiązania cyfrowe. Te, ma Pan rację, nikogo publicznie nie interesują. Ale co np. ze zmianami kulturowymi, które są o wiele ważniejsze od tych cyfrowych. No, ale o nich nie może Pan naturalnie napisać, bo one w Firmie Y po prostu nie zachodzą. To jest widoczne w Pana wypowiedziach i właśnie z nich wynika wartość dodana dla mnie i dla innych – potencjalnych dobrych kandydatów do pracy. W Firmie Y – trochę więcej IT i nic poza tym, wszystko po staremu. A to żadna awangarda, ani żadne wyzwanie, ani żadne bezpieczeństwo na przyszłość.
BD: A na koniec, odkryję Panu moje intencje, które od samego początku, w kontekście inicjującej to forum wypowiedzi, wydawały mi się wręcz oczywiste: Oczekiwałem z wielką nadzieją, że z ust (ręki) CDO światowego koncernu padną słowa: Zmiana kulturowa. I w tym właśnie kierunku drążyłem. Ale zamiast dokopania się np. do pracy nad większą otwartością w Firmie Y, bo ona w większości firm szwankuje, a jest przy tym podstawowym warunkiem innowacji w transformacji, trafiłem na CDO zatrzaśniętego jak wieko trumny na wszelkie bodźce zewnętrzne i posądzającego mnie o najgorsze, bo prymitywne intencje. A stąd już jest naprawdę bardzo blisko do wyrobienia sobie zdania o prawdziwej, a nie deklarowanej sytuacji i atmosferze w Firmie Y, przynajmniej dla średnio kumatego kandydata.

Wersja II

X: Jestem przedstawicielem tzw. ,,młodszego pokolenia Y”. Nieraz spotkałem się ze stwierdzeniami, że nie zatrudnimy Pana, bo nie jest Pan wystarczająco zmotywowany do podjęcia pracy u nas, albo posiada Pan narcystyczne podejście (cokolwiek to znaczy) – musi się Pan zmienić! W sumie nie wiem, czy można się z tym zgodzić, ale warto spojrzeć na to wszystko z perspektywy osoby urodzonej po 1990 roku, która została wychowana w zupełnie innych realiach. Często na rozmowach pada pytanie o krótki okres zatrudnienia w firmie X, ale już prawie nikt nie chce zrozumieć dlaczego nie pracuję w tej lub innej firmie. Wiele osób z mojego otoczenia nie rozumie podjętych przeze mnie decyzji zawodowych. Każdemu zależy przecież na tym, żeby m.in. pracować w dobrej atmosferze nad ciekawymi projektami i w pełni rozumieć ich cele i założenia, być wysłuchanym i traktowanym po partnersku, a także mieć poczucie, że wykonywana praca ma sens. Wciąż szukam miejsca, w którym będę mógł się realizować i działać w zgodzie z celami firmy i moimi. To, że potrzebuję wiedzieć m.in. dlaczego mam wykonać dane zadanie i jakie korzyści może przynieść firmie, jakie są moje mocne strony i obszary do poprawy – nie powinny napotykać na opór lub brak zrozumienia, ale niestety napotykają…
BD: Panie X, przeczytałem do tej pory kilkanaście tysięcy aplikacji, prowadziłem kilkadziesiąt DC i nie widzę w Pana wypowiedzi ani jednego słowa pozwalającego na wyciąganie tak daleko idących (negatywnych) wniosków przez co poniektórych komentatorów. Jeśli chodzi o narcyzm, to niedawno ukazał się w niemieckiej prasie wielki artykuł, który wykazuje naukowo, jak przez wielu i często jest to pojęcie błędnie używane. Rezolutnie pisze Pan, jakie deklaracje firm się ni zgadzały, jasno określa Pan swoje normalne ludzkie potrzeby wobec pracy, a tu nagle tylu namawia Pana do dopasowania się do systemu kłamstwa i obłudy, bo niby inaczej nie idzie, a dopiero później można zmieniać. Efekty tych niby „możliwości” można dzisiaj zwiedzać w prawie każdej firmie – zastój rozwojowy, albo / i kompletna regresja tak u menedżerów, jak i u pracowników.

Pan X przedstawił powyżej swój punkt widzenia na jego dotychczasowe doświadczenia w poszukiwaniu pracy. Być może, ubiegając się o dane stanowisko, popełnił szereg błędów, ale w tym co pisze, ich znaleźć nie można. Dlatego interpretowanie jego wątpliwości, które tutaj wyraża, w kierunku negatywnym jest tak właściwie niedopuszczalne.

CDO: Panie X Jeżeli oczekuje Pan uzasadnienia do wykonania każdego zadania to nie tędy droga. Powinien Pan mieć opis stanowiska, zakres obowiązków, a na pytanie czy wpisuje się Pan w misję i wizję danej firmy to trzeba sobie samemu odpowiedzieć w trakcie rozmowy rekrutacyjne. Jeżeli natomiast nie pasuje Panu schemat pracy najemnej i wykonywania czyichś poleceń to przecież można własny biznes założyć zamiast wylewać żale na IN. Sam będzie Pan sobie sterem żeglarzem okrętem.

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego pracownik ma wykonywać zadania, których sensu nie rozumie. W takiej sytuacji popełnia kilkakrotnie więcej błędów. Na podstawie czego CDO wyciąga tak daleko idące i na dodatek błędne wnioski, że Pan X ma cokolwiek przeciwko pracy najemnej? Dlaczego rozsądne wątpliwości są dla CDO wylewaniem żalów? Czy oznacza to dla niego, że kandydat jest za krytyczny, za samodzielny, za mało poddany?

X: Miałem opis i zakres stanowiska, ale nie podpisałem go ze względu na to, że nie miał nic wspólnego z zajmowanym stanowiskiem 🙂 Misja i wizja firmy – to są raczej wymysły tworzone na potrzeby wizerunkowe. Często to są puste słowa, które nie wiele wnoszą do danej organizacji, ba nawet pracownicy ich nie znają, a nawet nie brali udziału w ich tworzeniu…
CDO: Skoro Pan nie podpisał zakresu a misję i wizję firmy uważa Pan za coś „niepoważnego” to ma Pan de facto odpowiedź na źródło swojego problemu. Najwyraźniej pracodawca potraktował Pana tak samo poważnie jak Pan ich wizję. Pana wiek nie ma tu nic do rzeczy. Lepiej Panu będzie „na swoim” a przy okazji niechybnie Pan spokornieje 🙂 Powodzenia w zbieraniu doświadczeń życiowych!

Gdyby Pan X podpisał ewidentnie bzdurny, albo nie adekwatny opis stanowiska, to według CDO nie miałby problemu. Nie miałby go również, gdyby w ciemno uwierzył w wizję i misję firmy, w coś, w co nie wierzy znakomita większość pracowników, w równie znakomitej większości firm. CDO zdaje się zapraszać młodego człowieka już na samym początku kariery w świat tzw. rzeczywistości równoległej. Jak nie kłamiesz i jak nie udajesz, to nie bierzesz potencjalnego pracodawcy na poważnie!!! I za to spotka cię niechybnie zasłużona kara, a może to nagroda – pan X spokornieje.

X: Ale jak można podpisać zakres obowiązków nieadekwatny do zajmowanego stanowiska pracy? 🙂

Bardzo rozsądne pytanie.

BD: A w której to firmie dzisiaj, wizja i misja mają cokolwiek wspólnego z prawdą? W Firmie Y? O bardzo przepraszam, ale właśnie mi się wąsy odkleiły.

W firmie Y, CDO jest właśnie CDO.

CDO: Skoro dla Pana BD to frazesy to proszę bardzo. Ja Pańskiego podejścia do biznesu nie oceniam wiec proszę mnie pozwolić pracować po swojemu. W firmach którymi ja zarządzam to nie są puste słowa. Dlatego one działy tak jak działały i klienci widzieli znaczenie tych deklaracji na codzień. Właśnie brak takich podstaw powoduje że gross firm działa od jednej restrukturyzacji do drugiej bez jasnego celu. Ale to tylko moje prywatne zdanie. A propos Firmy Y to tak się składa że ma bardzo konkretnie zdefiniowane „customer promiss” bo tak się to dziś ładnie nazywa.

To pan CDO zarządza w końcu firmami, czy działem? No, ale mniejsza z tym. Profil stanowiska Chief Digital Officer już z samej definicji wymaga od osoby go piastującej, między wieloma innymi: ponadprzeciętnej otwartości na konstruktywną krytykę, pozytywnego nastawienia do (ciągłych) zmian, najwyższych umiejętności perswazji, zarządzania konfliktem, ogromnej kreatywności, etc. W powyższych wypowiedziach CDO właśnie wymienione umiejętności nie są, jak to się nazywa w AC lub DC, nawet w najniższym stopniu obserwowalne. Najpóźniej w tym momencie następuje weryfikacja wiarygodności wypowiedzi i deklaracji CDO. Jeżeli on przestaje być wiarygodny i to w wielu obszarach, to dlaczego deklaracje firmy go zatrudniającej na jej stronach internetowych miałyby być wiarygodne, powstaje pytanie. Ale aby się upewnić, czy moje założenia się zgadzają, pytam dalej:

BD: Czy byłby Pan w takim razie tak miły i podzielił się np. trzema osiągnięciami w swojej funkcji, z których Pan jest szczególnie dumny i które jednocześnie przez to pokazują Pana firmę, jako tę idącą z duchem czasu digitalizacji i równie jednocześnie przez to pokazują, że Firma Y, to prawdziwy pracodawca dla prawdziwych talentów?

Gdyby pan CDO był zafascynowany tym, co i jak robi, to musiałby teraz z prostej ludzkiej dumy, zacząć sypać przykładami, a już co najmniej podać ogólnikowo chociaż jedno, dwa hasła.

CDO: Drogi Panie. Nie nie byłbym miły. Nie potrzebuje się publicznie dowartościowywać. W kwestii płatnego konsultingu proszę o kontakt mailowy. Firma Y to dobry pracodawca choć pewnie nie jest wolny od wad bo przecież ideałów nie ma. Firma rekrutuje bo bardzo szybko rośnie nasz biznes w Polsce i każdy utalentowany kandydat jest mile widziany ale niech każdy przekona się sam ja więcej zachwalać nie będę. Tych których mój pracodawca interesuje zapraszam na nasze strony internetowe.

Na tych stronach byłem 10 minut temu. A teraz, to już tylko sprawdzam.

BD: Odpowiada Pan kompletnie nie na temat. Poprzez relację o własnych sukcesach mógłby uwiarygodnić Pan przekaz firmy, która w odsłonie internetowej wypisuje to, co i inne wypisują, no ale Pan nie chce. Jeżeli Pana komentarz ma stanowić dowód na efektywność programów rozwojowych w Firmie Y, to….. powodzenia bardzo w życiu osobistym i w pracy zawodowej.

Podaję kolejną deskę ratunku…

CDO: Drogi Panie Niech i tak będzie że nie na temat odpowiadam. Pana ból głowy nie mój. A o digitalizacji może pan sobie w prasie poczytać jak pana ten temat ciekawi.

Robi się coraz bardziej rzeczowo.

BD: Pan, niestety, reaguje jak większość dzisiejszych menedżerów, którzy nie radzą sobie z odpowiedzią na płaszczyźnie rzeczowej, jak dziecko, bo się Pan zaraz obraża, czyli całkiem po prostu, infantylnie. Radzi Pan młodemu człowiekowi ewidentnie w złym kierunku, a zapytany o dowody skuteczności Pańskiej obranej drogi i automatycznie rezultującego z niej szczęścia w Firmie Y, odmawia ich Pan. Czyżby miały one wagę tajemnicy państwowej?

Ostatni moment, aby CDO skorzystał z możliwości zmiany obranej strategii.

BD: I, czy Pan rzeczywiście z podobnym sposobem polemiki prowadzi Firmę Y w erę digitalizacji? To by mnie strasznie ciekawiło, bo już w wiarygodne, konkretne dowody Pana skuteczności, o które wcześniej pytałem, kompletnie nie uwierzę.

I jeszcze jedna deska ratunku, ale już początek wyciągania wniosków końcowych.

CDO: Drogi Panie. Jak mam napisać żeby dotrzeć z wiadomością że polemiką z Panem nie jestem zainteresowany. Na temat mojego pracodawcy ani zachodzących u nas procesów i wdrożeń rozwiązań cyfrowych rozpisywać się nie zamierzam. Również Pańska opinia na temat mojej osoby nie ma dla mnie znaczenia. Odpowiedziałem panu X z intencją pozytywną. Pan się przyczepił jak rzep do psiego ogona i cóż mam począć skoro nie mam potrzeby i chęci odpowiadać już na kolejne zaczepki. Świątecznie pana żegnam niniejszym, i dużo zdrowia życzę!

Prosto w przepaść. I jeszcze głębiej, chyba w kierunku Rowu Mariańskiego – odpowiedź dla p. X miała intencje pozytywne. Acha! Acha!

BD: Brak orientacji jest też pewną orientacją. -:) Zadziwiające jest, że Pan kompletnie nie rozumie, co się do Pana pisze. Nieświadomie potwierdza Pan jednak moje przypuszczenia – transformację rozumie Pan tylko jako rozwiązania cyfrowe. Te, ma Pan rację, nikogo publicznie nie interesują. Ale co np. ze zmianami kulturowymi, które są o wiele ważniejsze od tych cyfrowych. No, ale o nich nie może Pan naturalnie napisać, bo one w Firmie Y po prostu nie zachodzą. To jest widoczne w Pana wypowiedziach i właśnie z nich wynika wartość dodana dla mnie i dla innych – potencjalnych dobrych kandydatów do pracy. W Firmie Y – trochę więcej IT i nic poza tym, wszystko po staremu. A to żadna awangarda, ani żadne wyzwanie, ani żadne bezpieczeństwo na przyszłość.
BD: A na koniec, odkryję Panu moje intencje, które od samego początku, w kontekście inicjującej to forum wypowiedzi, wydawały mi się wręcz oczywiste: Oczekiwałem z wielką nadzieją, że z ust (ręki) CDO światowego koncernu padną słowa: Zmiana kulturowa. I w tym właśnie kierunku drążyłem. Ale zamiast dokopania się np. do pracy nad większą otwartością w Firmie Y, bo ona w większości firm szwankuje, a jest przy tym podstawowym warunkiem innowacji w transformacji, trafiłem na CDO zatrzaśniętego jak wieko trumny na wszelkie bodźce zewnętrzne i posądzającego mnie o najgorsze, bo prymitywne intencje. A stąd już jest naprawdę bardzo blisko do wyrobienia sobie zdania o prawdziwej, a nie deklarowanej sytuacji i atmosferze w Firmie Y, przynajmniej dla średnio kumatego kandydata.

 A tak wyglądało podsumowanie naszej dyskusji, po którym pan CDO pożyczył mi wielokrotnie zdrowia, czego i ja mu pożyczyłem, tylko znacznie więcej.

Pozostaje mi tylko próba przekonania Państwa do tak ważnej, dlatego dłuższej refleksji nad tym, czy i dlaczego inwestycje w bardzo wysokiej jakości własną edukację Państwu się opłacają?

„Stanowiska pracy w przyszłości będą prawdopodobnie projektowane tak, by łączyły unikalne kompetencje człowieka z efektywnością, którą zapewni maszyna. Kluczowe założenie tych przewidywań jest jednak oparte na tym, że ludzie dostosują się do zmian na rynku pracy, gdyż to, że one nastąpią, jest pewne. Co się wydarzy? Do 2030 roku aż 90 proc. znanych nam obecnie zawodów ulegnie dezaktualizacji – zdecydowaną większość (70 proc.) czeka „jedynie” lifting, ale 20 proc. aktualnie istniejących stanowisk w ogóle zniknie z rynku, ponieważ zostaną w pełni zmechanizowane.”
„Automatyzacja: Które branże zdominują rynek pracy w przyszłości?” PulsHR.pl 15 grudnia 2017