Horoskop na 2015 rok czyli gwiaździste umowy

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Gwiazdki w umowach, tak jak gwiazdy na niebie, nieraz skrywają przed nami tajemnice. Ale, tak jak w gwiazdy na nieboskłonie spoglądało się i czasem dalej spogląda w poszukiwaniu obietnic lepszego jutra, tak do gwiazdek w umowach zagląda się tylko z trwogą i pewnością co do obietnicy oskubania. 

Choć firmy deklarują, że to wszystko dla klienta, to jednak drobne druczki i gwiazdki w umowach mają tyle wspólnego z orientacją na klienta, co horoskopy z rzeczywistością.

Tak jak astrologowie przepowiadają przyszłość z gwiazd, tak i my możemy przepowiedzieć rzeczywiste intencje firm wobec swoich klientów na bazie gwiazdek, które umieszczają w umowach. Oto co moglibyśmy w ich gwiazdach wyczytać:

telekomunikacja

ubezpieczenia

turystyka

finanse

Na poważnie:

Jeśli firmy rzeczywiście chcą dla swoich klientów jak najlepiej, to czemu przygotowują umowy w niezrozumiałym języku, chowają niektóre zapisy do drobnego druku, nie wyjaśniają wszystkich zawiłości podczas bezpośrednich spotkań? Jeśli rzeczywiście mają dobre intencje, to czemu nie zakomunikują wprost w reklamach i materiałach promocyjnych, czego może oczekiwać od nich klient? Być może na początku taka szczerość wydawałaby się ekstrawagancka i wzbudzałaby pewne niedowierzanie, ale na pewno wyróżniałaby firmę spośród innych. Na plus.

Wydawać by się mogło, że o orientacji na klienta w 2014 roku nikt już nie będzie mówił / pisał itp., bo będzie to bardziej niż oczywiste. Nic bardziej mylnego. Podejście do zarządzania na picernię przeorał jakiekolwiek więzi i zaufanie między klientem a firmami – klienci nie poszukują firmy, która zaoferuje im produkt, z którego będą najbardziej zadowoleni, tylko firmy, która najmniej ich oszuka. O tym już wielokrotnie pisaliśmy.

A wracając do horoskopu: Taki stan pozostawia ogromne pole do popisu tym firmom, które chcą zmienić swoje życie i wyróżnić się w 2015 roku. Potencjał do rozwoju w tym obszarze jest wprost nieograniczony.

Poniżej kontrprzykład, pokazujący że się da – z amerykańskiej sieci pizzerii (nie picerni) Domino’s, która w 2010 roku w odpowiedzi na rosnące zastrzeżenia o jakości sprzedawanych przez nią placków (klientom nie podobało się to, że dostają towar inny niż im obiecywano i pokazywano) wystartowała z kampanią „Show us your pizza”. Jako trzon działań promocyjnych została stworzona strona internetowa, na którą każdy klient mógł wysłać zdjęcie pizzy – z komentarzem, czy odpowiadała ona obiecywanym standardom, czy też nie. Dodatkowo firma nakręciła filmy i reklamy pokazujące, w jaki sposób oszukuje się / nagina rzeczywistość w reklamach jedzenia. Takie transparentne podejście i uderzenie się w piersi przyniosło firmie ogromną popularność oraz wzrost sprzedaży o 12%. Klienci, którzy dostają to, co im obiecywano, po prostu wracają.

 

Więcej o akcji “Show us your pizza” oraz jej efektach: http://www.bloomberg.com/news/2011-10-17/domino-s-brutally-honest-ads-offset-slowing-consumer-spending.html