Zarząd czy nierząd?

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Według słownika PWN, nierząd, to:

  1. «prostytucja»
  2. daw. «anarchia, brak rządu»

Jeżeli w takim razie chciałoby się wyciągnąć wniosek, co łączy dawne i nowe znaczenie, to nasuwa się przede wszystkim jedno pojęcie – utrata kontroli.

Według Wikipedii, „Słowo „prostytucja” może mieć też znaczenie przenośne i oznaczać działania sprzeczne z moralnością lub przyjętymi zasadami postępowania, wykonywane świadomie za przyjętą zapłatą.”

Z tej definicji możemy wyciągnąć wniosek, że utrata kontroli występuje w tym przypadku dobrowolnie i za kasę.

Jeżeli członkowie zarządu realizują oczekiwania koncernowej góry bezwiednie, bezrefleksyjnie, bezdyskusyjnie i godzą się prawie na wszystko, a pracownicy udają na co dzień, że wykonują zlecone zadania z zaangażowaniem, uważając jednocześnie zarząd za idiotów, to jaka wtedy jest różnica pomiędzy zarządem, a nierządem?

 

Do tej refleksji sprowokowały mnie rozmowy z trzema zarządami polskich wydań międzynarodowych koncernów.

Dalej nasuwa się pytanie:

Jaką wiedzę, jakie cechy charakteru, jakie w końcu umiejętności musi się posiadać, aby być nierządnym?

Odpowiedź na to pytanie okazuje się wcale nie tak skomplikowana, jakby się to wydawało.

Należy być: IGNORANTEM, czyli odznaczać się kompletnym brakiem wiedzy w zakresie szerszym, niż to co jest konieczne do świadczenia usług nierządnych i na dodatek posiadać ogromny tupet.

Nie mam żadnej ochoty analizowania ignorantów, dlatego podam tylko jeden dowodowy przykład, ale za to klasyczny, bo wystąpił we wszystkich trzech rozmowach:

Na pytanie o specyficzne, bo indywidualne potrzeby – Państwa – w odniesieniu do digitalizacji, następowała reakcja, charakteryzująca się przede wszystkim furią i odmową odpowiedzi.

OK, tylko że, jeżeli prostytutka chce pozostać na poziomie, tzn. utrzymać dotychczasowych i zdobywać nowych klientów, to musi znać trendy. Inaczej dostanie też i od alfonsa po …

Chyba, że jest niezależna.

Jak nierządny zarząd może odpowiedzieć na najnowsze wyzwanie z Silicon Valley – Adapt or die. To tytuł publikacji wydanej z okazji Konferencji Technologicznej HP Enterprise w Las Vegas.
W tej publikacji, wcale nie subtelnie, zostało sformułowane żądanie wobec firm – albo wezmą udział w digitalnej rewolucji, albo niech będą tak miłe i znikają.

Nierządny zarząd z całą pewnością odpowie w tej rzeczywistości właśnie zniknięciem.

P.S.

Nie jestem naiwny i wiem, że prawie każdy, w pewnych sytuacjach w życiu, musi się mniej, czy więcej prostytuować, ale porządny człowiek nie robi wtedy na gwiazdę, tylko patrzy w podłogę.