Od czego powinna zacząć komunikacja, by digitalna transformacja się udała?

  • 12
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    12
    Udostępnienia

Zajmujesz się komunikacją firmową już od dawna. Zawsze jednak chcesz być na czasie – dlatego śledzisz wszystkie trendy i nowinki, czytasz poradniki w Internecie. Sporo Cię to kosztuje, bo jesteś zabiegany – wiadomo, takie czasy, że każdy jest zabiegany – ale zawsze starasz się coś wyłapać i spróbować to wdrożyć.

Ostatni boom na technologie to dla Ciebie złote czasy. Mnóstwo ciekawych pomysłów – platform i portali, wewnętrznych facebooków, aplikacji – nie wiadomo, które wybrać. I nawet prezes już wie, że firma musi być „technologicznie up to date”, więc wiesz, że sypnie na Twoje inicjatywy budżetem.

Decydujesz się na zaawansowaną platformę wewnętrzną – społeczności, wymiana wiedzy, czego tam nie ma! Czytasz, że dzięki temu firma stanie się otwarta, jak nigdy dotąd, a także szybka niczym rakieta. No i to zaangażowanie pracowników, które przebije sufit. Oczywiście, będzie się czym też pochwalić wśród kolegów z branży. To się nie może nie udać!

Przy pracach nad narzędziem pojawiło się kilka trudniejszych momentów – wiadomo technologie. Ale większość trudności udało Ci się pokonać. Wdrożenie platformy idzie z wielką pompą – jest i wiralowość, są też gadżety, nie może zabraknąć eventu. Zaangażowani użytkownicy testujący są zadowoleni, na platformę zapisują się kolejni, wiesz już, że Ci się udało.  „Witamy w erze digitalizacji”, niekiedy wzdychasz do siebie, gdy otwierasz platformę na swoim laptopie.

Mija rok

Zdążyłeś pochwalić się udanym wdrożeniem nowoczesnych technologii do komunikacji firmowej już właściwie wszędzie. W imieniu firmy dostałeś już nawet kilka ładnych nagród ze słowami takimi jak: „innowacyjny”, „lider technologii”, „pionier” w tytule. Zdążyły już nawet złapać trochę kurzu.  Twój sukces już trochę spowszedniał, trochę wyblakł. Na ostatnim spotkaniu branżowym już nie chwaliłeś się w towarzystwie przełomowym narzędziem, które wdrożyłeś. Tym bardziej, że technologie już też poszły do przodu. Półgłosem dopytywałeś się innych specjalistów raczej o to, czy u nich też wskaźniki aktywnych użytkowników nie drgnęły już od pół roku.

Nie drgnęły też inne aspekty, które miały się zmienić. Firma jest dalej tak samo powolna i zbiurokratyzowana jak do tej pory. Silosowość ma się wyśmienicie, otwartość deklarowana dalej wysoka, otwartość rzeczywista – dalej wśród glonów i wodorostów. Chyba nie trzeba dodawać, że o większym zaangażowaniu ludzi, o ich energii i przedsiębiorczym duchu, nie ma w tych warunkach mowy. Wszystko po staremu – tylko z nową torebką, która przez ostatni rok już zdążyła wyblaknąć i się zestarzeć.

Nikomu tego nie powiesz, ale coraz częściej czujesz się jak w pułapce. Zainwestowałeś mnóstwo swojego czasu i energii (a także zasobów firmy) w coś, co właściwie nie przyniosło żadnego efektu. Zrobiłeś to kosztem innych swoich działań, no bo przecież się nie rozdwoisz.

Cóż, nie jesteś jedyny.

To dobrze, że chcesz sprawić, żeby firma stała się bardziej otwarta, szybciej działająca, a pracownicy pełni energii i zaangażowania. Tylko tak macie szansę stawić czoła niespodziewanym konkurentom, pojawiającym się na całym świecie za sprawą digitalizacji.

Gorzej, że w cyfrowej transformacji firmy postawiłeś przede wszystkim na cyfryzację komunikacji, licząc na to, że reszta sama się do tego stanu dostosuje i dzięki temu zmieni.

Wybacz, ale to było bardzo naiwne.

Niekiedy słyszę, że to, o czym mówimy – radykalne zmiany w kulturze i zarządzaniu, odchudzanie procesów firmy, dawanie pracownikom więcej sprawczości – to jakieś takie ideały i jesteśmy oderwani od rzeczywistości. Nie przeczę – jesteśmy idealistami. Bez wiary w to, że firmy można uczynić sprawniejszymi i efektywniejszymi oraz przyjemniejszymi miejscami pracy dla tysięcy ludzi, nasze działania nie miałyby sensu. Ale oderwaniem od rzeczywistości jest dla mnie naiwne przekonanie, że za pomocą programu można sprawić, by pracownicy, do tej pory zastraszeni bądź zanudzeni przez swoich niekompetentnych szefów, nagle zaczęli sypać innowacjami jak z rękawa i zmieniać swoje firmy w nowe Google, lub w nowy Amazon.

Owszem, bez technologii w dzisiejszym digitalnym świecie jest coraz trudniej – również w sferze komunikacji. Ale jak sam / sama widzisz postawienie wyłącznie na technologie to za mało.

gfmp-szanse-na-przezycie

O czym zatem warto pamiętać?

Co za dużo na jeden raz to niezdrowo (chociaż ilustracja powyżej trochę odsłania rąbka tajemnicy) 🙂 W kolejnym wpisie dowiesz się, o co jeszcze powinna zadbać komunikacja w erze digitalizacji.