Koniec z wiarą w bajki

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Joanna Stępień: Superprzykładem na to, do czego prowadzi brak struktury, o którym Pan wspomniał, są programy europejskie rzekomo rozwijające innowacyjność, czy też raczej rozdawnictwo pieniędzy dla tych, którzy we wnioskach o fundusze odpowiednio często wpisują „komputer” i „Internet”. Nikomu przecież nie zależy na tym, żeby rozwinąć innowacyjność – nikt się przecież nie zastanawia, czym jest innowacyjność i od czego zależy.

Wojciech Kurda: Bo czynniki od których zależy innowacja są wielopłaszczyznowe, a myślenie nad tym dla osób odpowiedzialnych jest pewnie za skomplikowane. Łatwiej wydrzeć pieniądze z EU, niż je sensownie wydać.

Joanna Stępień:
Powszechna jest wiedza, że tworzenie i sprzedawanie bardziej zaawansowanego know-how niż stoły i porzeczki oraz umiejętność procesowania faktur jest naszą jedyną szansą w dłuższym terminie na jakikolwiek rozwój gospodarczy – nie wygramy z Chinami, Indiami, czy Afryką na polu taniej siły roboczej. Nie osiągnie się tego bez przemyślenia, wydając swoje i cudze pieniądze – zaraz obudzimy się bez innowacyjności, bez wiedzy, jak tę innowacyjność w skali kraju rozwijać i bez globalnych firm, poszukujących jeszcze tańszych pracowników w innym zakątku świata.

Wojciech Kurda:
Kompletnie inaczej podeszli do tego w Wielkiej Brytanii. Rząd we współpracy z prywatną firmą doradczą opracował raport na temat zaangażowania pracowników i skutków braku zaangażowania dla brytyjskiej gospodarki. Opracowano też zalecenia dla przedsiębiorców każdej wielkości firm, jak mogą zwiększać zaangażowanie swoich pracowników i w ten sposób doskonalić działanie swojej firmy, jej wyniki i innowacyjność. Materiały te publikowane były na stronach urzędu skarbowego, gdzie publikowane są różnego rodzaju porady dla prowadzących firmy, tak, ze każdy przedsiębiorca może z tego skorzystać. Dodatkowo w mediach prowadzona była kampania zwiększająca świadomość znaczenia zaangażowania pracowników. Zyskują pracownicy, drobni i średni przedsiębiorcy, zyskuje cała gospodarka.

To kompletnie inne podejście nakierowane na pracę u podstaw i próbę rzeczywistej zmiany gospodarki, a nie tylko magiczne myślenie o tym, że jak się wyłoży kasę na projekty, to coś istotnie ulegnie zmianie.

Joanna Stępień: Jest w tym rozumienie wyzwań teraźniejszości, właściwa struktura myślenia o przedsiębiorcach i gospodarce i ukierunkowanie na przyszłość – bardzo podoba mi się ten pomysł. To jest na pewno trudne i kosztowne, ale na pewno bardziej skuteczne niż to, jak rozwijanie innowacyjności odbywa się w naszym kraju. Przypomina mi się to, co napisała Berg w swoim felietonie – koniec z wiarą w bajki, pora wziąć się do ciężkiej pracy.

Wojciech Kurda:
I to dla mnie oznacza też patriotyzm. Nie pławienie się w zalewie telewizyjnych programów o historii oraz lektura artykułów i książek o mniej lub bardziej sprawdzonych faktach z przeszłości, ale dawanie rzeczywistego i konkretnego wkładu w rozwój kraju. A tak na marginesie nie wiem, jak media wyobrażają sobie budowanie patriotyzmu, z którego faktycznie coś wynika, gdy na dziesięć opublikowanych artykułów o Dmowskim i Piłsudskim przypada jeden artykuł o naszych perspektywach.

Joanna Stępień:
A nawet jeśli nie z wyższych patriotycznych pobudek, warto zastanawiać się nad przyszłością z czysto egoistycznych względów. Badania w Niemczech i w Stanach Zjednoczonych pokazują, że znaczenie i liczebność klasy średniej spada. Społeczeństwa idą w kierunku szerokich, ale mało znaczących mas i wąskiej elity.

Jeżeli chcemy znaleźć się w tej drugiej części trzeba intensywnie myśleć, bo do elit wejdą ci, którzy będą potrafili tworzyć, a nie tylko odtwarzać.

Przyszłość będą budować ci, którzy się jej nie boją i nie uciekają w panice przed nią chowając się właśnie w bezpiecznych objęciach przeszłości (do czego zachęca wiele ruchów politycznych nie tylko w Polsce, ale i w Europie, a które, jak widać, znajdują coraz więcej wiernych, połączonych strachem, zwolenników).

Wojciech Kurda: My, Pani Asiu, mamy w sumie dużo szczęścia. Można powiedzieć, że w tej globalnej faveli znaleźliśmy się w dobrym miejscu, środowisku, w którym bez konieczności uciekania w mechanizmy obronne, można wspólnie zastanawiać się, próbować zrozumieć i dyskutować choćby o takich tematach jak przyszłość.

Joanna Stępień: Ale ten komfort zapewniliśmy sobie, bo odpowiednio wcześnie myśleliśmy o przyszłości i wiemy, jakie są konsekwencje uciekania od myślenia o niej. Odpowiednio wcześniej zdaliśmy sobie sprawę, że granie na przeczekanie i naśladowanie innych, donikąd nas nie doprowadzą. Ten „święty spokój” zapewniliśmy sobie właśnie uciekaniem od świętego spokoju i od spoczywania na laurach oraz ciągłym działaniem.